Mój fanpage ♫

https://www.facebook.com/amoursucrette - jeśli ktoś chce być na bieżąco w sprawie nowych rozdziałów. Zapraszam ♥

wtorek, 24 lutego 2015

Rozdział XXXVII

 Pierwszy odezwał się Lysander.
- Pięknie tu, prawda? - spytał, patrząc przed siebie.
- Tak - szepnęłam. Może to irracjonalne, ale nie chciałam zbyt głośnym gadaniem zburzyć tej spokojnej chwili.
Białowłosy tajemniczo się uśmiechnął. Spojrzałam na niego z lekkim zdziwieniem. 
- Stało się coś? - spytałam. 
Lys odwrócił się w moją stronę.
- Nie, po prostu coś sobie przypomniałem.
Nie spytałam już co. Pewnie i tak by mi nie powiedział, jak to on. Oparłam głowę o ścianę i przymknęłam oczy. Dokoła było tak cicho i spokojnie. Delektowałam się tą ciszą przez dłuższą chwilę. W końcu byłam zmuszona otworzyć oczy, by przypadkiem nie zasnąć. Lysander patrzył na mnie z tym swoim tajemniczym uśmiechem na ustach. Gdy spostrzegł, że patrzę na niego, odwrócił wzrok.
- Wybacz mi. Myślałem, że śpisz - odkaszlnął
- Nie szkodzi - wbiłam wzrok w podłogę. Pod wpływem jego spojrzenia chyba zaczęłam się rumienić.
- Coś nie tak? - uśmiechnął się
- W-wszystko dobrze..
- Dlaczego się czerwienisz? - spytał tak, jakby to było najzwyklejsze pytanie na świecie.
- Nie czerwienie się! 
- Denerwujesz się?
- N-nie!
Nadal nie spuszczał ze mnie swojego wzroku.
- Pozwól, że usprawiedliwię moje wcześniejsze zachowanie. Wyglądasz naprawdę pięknie, kiedy uśmiechasz się tak lekko przez sen. Dlatego chciałem utwierdzić sobie twój uśmiech w pamięci.  
Zmusiłam się, żeby na niego spojrzeć. Te jego dwukolorowe oczy prawie prześwietlały mnie na wylot. Czułam się skrępowana. Chciałam jak najszybciej stamtąd odejść.
- Jessico, może to zabrzmi samolubnie, ale czy mogłabyś się jeszcze raz uśmiechnąć? Tylko dla mnie.
Dlaczego on mi to robi? Czy jego bawi pogrywanie ze mną i patrzenie jaka jestem skrępowana? 
- Czy ty się ze mnie nabijasz? - wydusiłam z siebie, patrząc mu w twarz i zmuszając się by nie uciec wzrokiem w bok. Lysander natychmiast spoważniał.
- Nie pozwoliłbym sobie na to. Mam swój honor i szacunek do kobiet. 
- To dlaczego mnie męczysz? Dlaczego moje serce bije mocniej? Dlaczego czuję się samotna, kiedy odchodzisz?
- Jessico.. - chyba go zaskoczyłam swoimi słowami. I nie tylko jego. 
- Dlaczego ty jesteś jedynym, który wprawia mnie w zakłopotanie? - powiedziałam cicho bardziej do siebie, niż do białowłosego. 
W tym momencie zdałam sobie sprawę z tego co mówię. Zakryłam usta ręką, by już nic więcej nie powiedzieć.
Nagle wszystko ucichło. Wszystkie krzyki z dołu, dźwięk silnika przejeżdżających samochodów. Słyszałam tylko bicie własnego serca. To były chyba najgorsze minuty w moim życiu. Zacisnęłam pięści i z opuszczoną głową czekałam na jego słowa.
- Chciałem zobaczyć twój uśmiech, dlatego zadawałem tyle pytań - powiedział Lys i zbliżył się do mnie - Kiedy tak niespodziewanie się uśmiechasz, czuję jakbym miał już wszystko co mi potrzeba do szczęścia. Ty jedna potrafisz mnie tak zaskakiwać. Odkrywam w tobie coraz to nowe rzeczy. Wiem, że udajesz silną a w głębi jesteś bardzo wrażliwa. Boisz się swoich uczuć, prawda? Starasz się je ukryć przed światem. Chciałbym, żebyś mi kiedyś zaufała. Wiem, to bardzo samolubne z mojej strony. Czy mimo wszystko pozwolisz mi zachować w sobie płomyk nadziei? - złapał mnie za rękę.
Milczałam. Nie wiedziałam co odpowiedzieć na takie słowa. Czy on dalej się mną bawi? 
Białowłosy westchnął ciężko.
- Rozumiem. Pozwól, że uznam twoje milczenie za zgodę - uśmiechnął się
- Lysander ja..
- Wiem - przerwał mi z uśmiechem i zbliżył swoją twarz do mojej - Ja też. I nie martw się. Nie tylko twoje serce bije tak szybko - szepnął mi do ucha.
W tym momencie rozległ się głośny dźwięk dzwonka.
Nie mogłam się ruszyć. Przez moją głowę przelatywało tysiące myśli. Zrobiło mi się nagle strasznie gorąco. 
Białowłosy wstał i podał mi rękę.
- Idziemy? - uśmiechnął się jak gdyby nigdy nic.
- T-tak idziemy - powiedziałam cicho i podałam mu dłoń.
Otworzył mi drzwi prowadzące na schody i ukłonił się lekko.
- Panie przodem - uśmiech nie schodził mu z twarzy. 
Ze zdziwieniem zdałam sobie sprawę, że on się ze mnie nie nabija. Jeszcze nigdy nie spotkałam kogoś takiego. Zeszliśmy powoli na dół. W połowie drogi Lys wziął mnie za rękę. Wzdrygnęłam się, ale jej nie odsunęłam. Miałam szczęście, że prawie wszyscy już weszli do swoich klas. Nie chciałam, by ktokolwiek widział jak się rumienię. 
Tak jak ostatnim razem, Lysander odprowadził mnie do klasy.
- No i jesteśmy - uśmiechnął się.
- Dziękuję - szepnęłam, wlepiając wzrok w podłogę. 
Nagle Lys podniósł moją twarz i lekko musnął usta. Stałam kompletnie sparaliżowana. Nawet nie byłam w stanie się odsunąć. 
- Wybacz mi, chciałem jeszcze raz na ciebie popatrzeć - powiedział cicho patrząc mi w oczy a zaraz potem się oddalił. 
Nie myśląc nad tym dłużej, odwróciłam się gwałtownie i weszłam do klasy. Od razu wyłapałam pytające spojrzenie czerwonowłosego, jednak nie zwróciłam na to uwagi. Tym razem nauczyciel już był. Usiadłam w swojej ławce i starałam się usilnie nie myśleć o tym co zaszło. Po chwili na mojej ławce pojawił się mały zwitek papieru. Rozwinęłam go.
- "Coś się stało? Jesteś strasznie czerwona" 
Od razu rozpoznałam krzywe pismo Kastiela. Ach ta jego subtelność i empatia. 
- "Nie, wszystko w porządku" - odpisałam.
- "No chyba nie do końca. Powiedz mi, moja ukochana Julietto, czy czasami nie naprzykrzał ci się znowu ten idiota gospodarz?!" 
Mimowolnie się uśmiechnęłam. No tak, cały Kas.
- "Nie, nie rozmawiałam z nim"
- "Cieszy mnie to niezmiernie. Widzę, że konwersacja ze mną poprawia ci humor. Żeby cię całkiem odstresować, zapraszam na małego drinka po szkole"
Spojrzałam na czerwonowłosego i się uśmiechnęłam. Zdziwił się, ale odwzajemnił uśmiech.
- "To miłe, ale nie mogę. Umówiłam się z Rozalią"
- "Ale czy ja mówię, że konkretnie dzisiaj po szkole? Moja droga Julietto, możesz sobie wybrać dowolny dzień, lub noc jeśli wolisz"
- "Być może skorzystam z dnia. Noc nie wchodzi w grę" - odpisałam. 
Kastiel udawał rozczarowanego, ale w końcu posłał mi swój złowieszczy uśmiech.
- Czy pan Kastiel chciałby nam przypomnieć o prawie Ohma? - zagrzmiał nauczyciel fizyki.
- Może nie dzisiaj. Proszę pana, dajmy innym szansę - uśmiechnął się bezczelnie.
Nauczyciel zacisnął zęby i udawał, że nie słyszy. Kompletnie nie rozumiałam tej pobłażliwości nauczycieli na jego wybryki, ale mimo wszystko cieszyłam się, że nie ciągną dalej swojej dyskusji.
Reszta lekcji minęła w miarę spokojnie. Kiedy w końcu zadzwonił dzwonek oznajmiający koniec zajęć, ruszyłam przed szkołę. Oczywiście białowłosa już tam stała.

15 komentarzy:

  1. W końcu rodział AWWWWW *-* Czemu taki krótki ? Ja chce dłuższe :c
    Czekam na następny rozdział i życzę dużo weny c:

    Zapraszam też na mojego bloga z opowiadaniem -----> http://mylovestory-mojaromantycznahistoria.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  2. BHSVYFSDHVAY MÓJ BOŻE LYSIEK! SOŁ LOF. I na takie coś czekałam! Rozdział nie był krótki, było napięcie i emocje przy scene na dachu. Naprawdę dobra robota!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było napięcie ale według mnie zbyt krótkie bo tak bardzo pokochałam tą historie że chce czytać i czytać *_*

      ~CookiQueen

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jezu! Przestraszyłaś mnie! Myślałam iż Lysiu się urazi i w ogóle :( (zeszłabym na zawał) a on ją pocałował! A Kastiel niech sobie idzie z tym drinkiem psuje romantyzm! XD

    OdpowiedzUsuń
  5. no nie mów że chcesz skłócić najlepszych przyjaciół!
    Jezu dziewczyno zaskakujesz mnie xd
    z uwagi na to iż jestem nową czytelniczką chciałam...
    w sumie nie wiem co chciałam xD
    próbuje inteligentnie się wypowiadać :D
    dobra bez zbędnych słów, blog mnie bardzo zaciekawił!
    i wgl jest przeuroczy ^^ <3
    miałabym prośbę..
    czy mogłabyś wrzucić zdjęcie naszej bohaterki?
    oczywiście jeśli to nie problem :c
    z niecierpliwością czekam na nexta <3
    ~Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy skłócę, czy nie to tajemnica :D
      Bardzo się cieszę, że podoba ci się moje opowiadanie, naprawdę miło czyta się wasze komentarze ^^
      Oczywiście wrzucę jakiś wizerunek naszej kochanej Jess :D
      Trochę rysuję, wiec czy zadowoli cię szkic bohaterki?
      Dziękuję ci bardzo za miłe słowa ♥

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  6. Och, jak słodko ♥
    Taaak, naszkicuj sama! *.*

    OdpowiedzUsuń
  7. Mogę czytać to opowiadanie milion razy i mi się nie znudzi:)Tak jak większość czytelników jestem ciekawa kiedy Lys i Kas powiedzą co ukrywają przed Jess.Życzę weny i chęci do dalszego pisania.Może kiedyś napiszesz własną książkę?Chętnie bym ją kupiła:)

    OdpowiedzUsuń
  8. To opowiadanie jak do tych czas najbardziej mi sie podobało *.*

    OdpowiedzUsuń
  9. Boże nwm czemu ale na takie sceny reaguje śmiechem a jest 2 w nocy i jie mogę się śmiać. Rozdział cudowny i lecę czytać dalej ~ Mika

    OdpowiedzUsuń
  10. Bosko, ale Kass, och jezu czemu to on nie może być idealnym chłopakiem dla Jess, on umie być wrażliwy i wgl, a jest po prostu zazdrosny. Proszę powiedz, że jeśli będę dalej czytać to on zepnie swoje perfekcyjne dupsko i powie jej co do niej czuje i jak bardzo jemu na niej zależy !!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Lysio jaki romantico :*

    OdpowiedzUsuń