Mój fanpage ♫

https://www.facebook.com/amoursucrette - jeśli ktoś chce być na bieżąco w sprawie nowych rozdziałów. Zapraszam ♥

sobota, 21 lutego 2015

Rozdział XXXVI

       W końcu zadzwonił dzwonek. Mozolnie podniosłam się z miejsca i wyszłam z klasy. W pewnym momencie ktoś gwałtownie szarpnął mnie za ramię.
- Hej! Jessica tak? - spytała dziewczyna z krótkimi włosami i dużą ilością piegów na nosie. Gdzieś już ją spotkałam. 
- Tak - uśmiechnęłam się - A ty to...?
- Peggy - podała mi rękę 
- Miło mi - uścisnęłam jej dłoń.
- Jestem szkolną reporterką. Szukam jakiegoś pomysłu na zebranie funduszy. Chciałabym, żeby każdy dodał jakiś pomysł od siebie. 
- Zebranie funduszy? A można wiedzieć na co? 
- Na razie nauczyciele nie chcą nic powiedzieć. Ale spokojnie, niedługo się dowiem o co chodzi - posłała mi przebiegły uśmieszek.
- Dasz mi się trochę nad tym zastanowić? - spytałam wymijająco.
- Jasne - wzruszyła ramionami - Jakby co, szukaj mnie w sali B
- Spoko - uśmiechnęłam się - To na razie - pomachałam jej na pożegnanie i ruszyłam w kierunku dziedzińca. Usiadłam na jednej z ławeczek wystawiając twarz do słońca. Po chwili przybiegła do mnie Rozalia z uśmiechem na twarzy.
- Hej Jess, słyszałaś? - szarpnęła mnie za ramię
- Słyszałam o czym? - podniosłam na nią wzrok
- O tych pomysłach na zbieranie funduszy.
- Aaa to. Tak słyszałam
- I wymyśliłaś coś?
- Jeszcze nie. A ty?
- Też nie. Ale to musi być coś, na co zaprosimy szkołę i ludzi spoza niej. 
Nagle coś mi zaświtało.
- Rozalio? A co powiesz na koncert? 
Zobaczyłam iskierki podniecenia w jej oczach.
- Jess, ale ty masz super pomysły! Musi na nim zagrać ktoś, kto nie weźmie za to kasy. Jakiś popularny zespół, albo..
- Rozalio! - przerwałam jej - Przecież Lysander śpiewa.
- No tak, Lys! Ty to masz głowę - zaśmiała się - A Kas może zagrać na gitarze! 
- Też o tym pomyślałam - uśmiechnęłam się - A perkusista? Ktoś ze szkoły umie grać?
- Chyba nie - powiedziała po zastanowieniu - A ty nie umiesz? - spojrzała na mnie z nadzieją.
- Ja? Żartujesz chyba - machnęłam ręką. Wprawdzie umiałam grać, brat mnie nauczył, ale nigdy w życiu nie wystąpiłabym na scenie.
- Szkoda - westchnęła ciężko - To chodź, poszukamy Lysa i spytamy, czy zgodzi się zaśpiewać!
Zanim zdążyłam zareagować, szarpnęła mnie za rękę i pociągnęła w kierunku drzwi wejściowych do szkoły. 
Szukałyśmy Lysa po całej szkole, niestety nie mogłyśmy go znaleźć. W końcu zrezygnowana Rozalia usiadła na schodach.
- Już nie mogę! Gdzie on jest? Przecież go rano widziałam! 
- Chyba wiem, gdzie może być - uśmiechnęłam się i ruszyłam w kierunku schodów prowadzących na dach.
- Myślisz, że tam jest? - spytała Roza z niepewnością.
- Ja to wiem - zaśmiałam się. Po chwili byłyśmy już na górze. Tak jak podejrzewałam, białowłosy siedział oparty o ścianę i pisał coś uparcie w swoim notesie. Kiedy podeszłyśmy bliżej, podniósł głowę i spojrzał na nas z ciekawością.
- Witaj Jessico - podniósł się i ucałował moją dłoń - Cześć Rozalio - uśmiechnął się.
Roza posłała mi spojrzenie w stylu: "A-nie-mówiłam?". Zignorowałam to i odwzajemniłam uśmiech.
- Cześć Lys. Słyszałeś może, że szkoła chce zorganizować coś by zebrać pieniądze - zaczęłam
- Ach tak, słyszałem.
- No właśnie.. bo ja.. my.. zastanawiałyśmy się, czy nie można by zorganizować koncertu w szkole - wydusiłam z siebie.
- Ależ to wspaniały pomysł! - uśmiechnął się. Kamień spadł mi z serca. Bałam się, że nie spodoba mu się pomysł.
- Cieszymy się, że podzielasz nasze zdanie - wtrąciła rozradowana Rozalia - Właśnie myślałyśmy, że może byś na nim zagrał razem z Kastielem? 
- Ja? - Lysander zrobił wielkie oczy.
- No tak, ty - uśmiech nie schodził z twarzy Rozy.
- No dobrze. W sumie, co mi szkodzi? Pytałyście już Kastiela?
- Jeszcze nie - westchnęła białowłosa
- A rozmawiałyście o tym pomyśle z dyrektorką? 
- Też nie. Przecież dopiero co na niego wpadłyśmy!
- Dobrze, spokojnie Rozalio. Porozmawiajcie z dyrektorką, a mi zostawcie Kastiela - uśmiechnął się ciepło.
- Zgoda! - krzyknęłyśmy chórem.
- No to ustalone - klasnęła w dłonie białowłosa i obie ruszyłyśmy w kierunku wyjścia.
- Emm Jessico! - usłyszałam za sobą głos Lysa, akurat wtedy jak naciskałam na klamkę.
- Tak? - odwróciłam się.
- Czy mogłabyś zostać i mi potowarzyszyć? Myślę, że Rozalia da sobie radę z dyrektorką. Ona ma dar przekonywania - mrugnął tajemniczo do białowłosej.
- No pewnie, że tak - zaśmiała się - Spoko Jess, nie przejmuj się niczym, poradzę sobie - powiedziała i szybko wyszła zanim zdążyłam zaprotestować. Westchnęłam ciężko i usiadłam obok Lysandra. Już drugi raz w ciągu jednego dnia spotykaliśmy się sam na sam na dachu. Cóż za nieprawdopodobny zbieg okoliczności. Oparłam się o ścianę i wlepiłam wzrok w miasto.

7 komentarzy:

  1. Ile jeszcze mam czekać na hot wątek z Lyśkiem i Jess *-* ? Tak czytam o funduszach i kurczę myślę sobie, że bieg na orientacje! A tu jednak koncert ^^ No proszę. Zaskoczyłaś mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahaha przyłączam się do pytania Liv xx :D. Nadal mnie ciekawi rozmowa Kasa i Lysa, ale to nie ten rozdział. Czekam na koncert i next ^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, dowiecie sie o rozmowie w odpowiednim czasie :D

      Usuń
  3. Ja chcę już następny rozdział !!! Zakochałam się w tym opowiadaniu :3

    Zapraszam też na moje opowiadanie, nie jest one na podstawie Słodkiego Flirtu ale i tak przecież można poczytać c:
    -----> http://mylovestory-mojaromantycznahistoria.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mogli babeczki sprzedawać!

    OdpowiedzUsuń