Mój fanpage ♫

https://www.facebook.com/amoursucrette - jeśli ktoś chce być na bieżąco w sprawie nowych rozdziałów. Zapraszam ♥

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Rozdział CIX

      Moja teoria w tamtej chwili umarła, a wyobrażenie Kentina jako przyjaciela zostało całkowicie zniszczone. Powiedzcie dziewczyny, jakbyście się czuły, gdyby wasz brat nagle powiedział, że kocha was, ale nie jako siostrę, tylko jako kobietę? Właśnie tak się czułam. Kentin.. traktowałam go jak brata. Nie, poprawka. On był moim bratem. Był jedną, z niewielu osób, którym mogę bezgranicznie zaufać. A on ukrywał coś tak ważnego przede mną "od zawsze", jak to ujął. Zabolało. Moje pierwsze słowa brzmiały:
- Dlaczego wcześniej nic mi nie powiedziałeś?
Gdyby coś takiego zrobił ktokolwiek inny prócz szatyna, czy Lysandra, zapewne dostałby ode mnie od razu w twarz na ostudzenie swojego zapału. Jednak jemu mogłam to wybaczyć. Pomimo wszystko nadal był moim przyjacielem. 
Chłopak nadal patrzył mi nieprzerwanie prosto w oczy.
- Wybacz - wziął do ręki kosmyk moich włosów - Nie chciałem cię stracić. Niestety w ostatnich dniach nie miałem siły już dłużej tego ukrywać. Dobrze wiem, że nie odwzajemnisz moich uczuć. Ale chcę, żebyś wiedziała, że dla ciebie zawsze zrobię wszystko. I zawsze będę przy tobie. Nawet jeśli postanowiłaś wybrać kogoś innego, nie przeszkadza mi to. Chcę tylko żebyś była szczęśliwa i pewnego dnia spojrzała na mnie takim wzrokiem, jak teraz patrzysz na Lysandra - uśmiechnął się smutno - Nigdy sobie ciebie nie odpuszczę. 
Szczerze, nie spodziewałam się usłyszeć takich słów od niego. Z jednej strony byłam zła, że postanowił tak długo męczyć się z tym sam. Tak jak mu obiecałam, ja również zawszę będę blisko niego, choćby nie wiem co. Ale z drugiej strony cieszyłam się, że to z siebie wyrzucił. Ale była jeszcze ta trzecia strona... Ta, która teraz była skołowana tym nagłym wyznaniem. A może Kentin ma rację? Może pewnego dnia pokocham go jak chłopaka, a nie jak brata? Nie, niemożliwe. W tym momencie wiedziałam jedno - na pewno kocham Lysandra. Akurat tego uczucia byłam absolutnie pewna. 
Uśmiechnęłam się do zmęczonych oczu szatyna i delikatnie wzięłam go za rękę.
- Ken, znasz mnie. I dobrze wiesz, co ja czuję czasami nawet lepiej ode mnie samej. Również cię kocham, ale ta miłość trochę różni się od tej, którą deklarujesz mi. Ponieważ ja kocham cię jako przyjaciela - objęłam go mocno, a on drżącymi z emocji dłońmi objął mnie w pasie - Przepraszam, że nie spełniam Twoich oczekiwań. Mimo wszystko zawsze będziemy razem - po tych słowach poczułam, jak szatyn zacieśnia uścisk, a moje ramię nagle jakby.. zwilgotniało? 
Kentin płakał. A mi serce pękało na milion kawałeczków. Tak bardzo chciałabym móc odwzajemnić jego uczucia.
- Jess, jesteś najlepsza - wyszeptał, odsuwając mnie lekko od siebie. Mimo łez, na jego twarzy widniał szczery uśmiech. Zdziwiłam się - Jesteś najlepszą przyjaciółką, jaką można sobie wymarzyć.


***

- Co z nią? - westchnął ciężko mój przyjaciel, wpatrując się natrętnie w wyświetlacz telefonu. 
Już nie mógł chociaż na moment o niej zapomnieć i po prostu cieszyć się tym, po co tu przyjechaliśmy? To pytanie nurtowało mnie odkąd weszliśmy do naszego pokoju. Drażniło mnie to, ale nie okazywałem tego.
W sumie, nawet ja nie mogę przestać o niej myśleć, a czepiam się jego.
- Daj spokój Lys i zjeżdżaj, bo zaraz Roza nas wyprzedzi - mruknąłem spoglądając, jak białowłosa wjeżdża powoli do góry ze złośliwym uśmiechem na ustach, a za nią, w pomarańczowo-niebieskiej kurtce jechał Alexy ciągnąc za sobą drewniane sanki. No ja kompletnie nie ogarniałem toku myślenia tego debila, ale teraz najbardziej skupiałem się na unikaniu go. Nie chciałem żeby ktokolwiek pomyślał, że się znamy, a już broń Boże, chodzimy do jednej szkoły. 
Lysander w końcu schował telefon do kieszeni i upewnił się, czy aby na pewno jest dobrze zapięta, po czym włożył na nos okulary.
- Dawaj, ślamazaro - zaśmiałem się w stronę Rozy, która właśnie teraz puściła się haczyka i zmierzała nieudolnie w naszą stronę na swoich fioletowych nartach. Szybkim ruchem odepchnąłem się kijkami i ruszyłem w dół po stromym stoku. Pogoda była wręcz wymarzona na takie zjazdy. Na niebie świeciło ciepłe, przyjemne słońce, którego nie zasłaniała ani jedna niepotrzebna chmurka. Sunąłem w dół starając się nabrać większej prędkości. 
Odkąd tu przyjechaliśmy prawie się z nią nie widziałem, ale z tego co Lysander relacjonował, dość często zdarzało jej się urządzać samotne spacery po hotelu przez co nasz kochany Kentinek wpadał w dosłowną rozpacz. Co za mazgaj. Gdyby Jessica nie miała takiego dobrego serca dla kretynów, to z pewnością wybrałaby mnie jako współlokatora do pokoju. A wtedy nawet nie miałaby ochoty wychodzić z pokoju, bo nie pozwoliłbym jej się nudzić. 
Uśmiechnąłem się do swoich myśli.
- Co jest Kastielku? Czyżbyś tracił poślizg? - zaśmiała się białowłosa, bezczelnie mnie wyprzedzając. Cholera, znowu za bardzo się zamyśliłem! Odpychając się kijkami starałem się ją dogonić, niestety za każdym razem zagradzała mi drogę, którą mógłbym ją wyminąć. 
- Nie jesteś tak szybki, jak ci się zdawało, co? - parsknęła śmiechem, kiedy byliśmy już na dole.
- Po prostu pozwoliłem się wyprzedzić, żeby nie było ci przykro - prychnąłem. 
Potrafiła mnie tak szybko wyprowadzić z równowagi tym swoim wkurzającym śmiechem. Nie mam pojęcia po co ją zabraliśmy. Ani tym bardziej nie mogłem zrozumieć jak Jessica z nią wytrzymuje.
Po chwili dołączył do nas Lysander. Z westchnieniem zdjął okulary i spojrzał w stronę hotelu w którym jesteśmy zameldowani. Po raz któryś miałem ochotę wylać mu na tą pustą łepetynę wiadro zimnej wody, żeby trochę otrząsnął się z myślenia o tej dziewczynie.
No cóż, nie zaprzeczam, że wiadro z zimną wodą przydałoby się i mnie.
- Słuchajcie, wy tu jeździjcie, a ja pójdę wyciągnąć Jessicę na stok. Nie może tak ciągle siedzieć w hotelu, bo przytyje a później Lysander będzie miał problem z wnoszeniem jej.
Parsknąłem śmiechem w duchu. Co za bezpośredniość.
- To ja idę z tobą - zaproponował białowłosy i szybkim ruchem zdjął swój zielono-czarny kask z głowy.
- O, nie. Ty zostajesz. Idę sama - pogroziła mu palcem jak młodszemu bratu - Zaraz wracam - uśmiechnęła się i ruszyła w stronę hotelu.
- Te, rycerzu! No chodź, ścigamy się w dół - zaśmiałem się i ruszyłem w stronę wyciągu. Chciałem jak najszybciej ochłonąć.
Bo przed chwilą sam chciałem powiedzieć to samo, co Lysander.

24 komentarze:

  1. Wszystko ekstra rozdział wspaniały (jak zawsze) :) Tylko mam cichą nadzieję że nasza Jessica będzie z Wiktorem *.* Wiem że się nie zanosi ale byłoby wspaniale :* Czekam na ciąg dalszy :) :) Dużo weny!

    OdpowiedzUsuń
  2. Super! :) podziwiam twój talent i to jak piszesz. Ja za to mam cichą nadzieje Jess będzie z Kentinem ^^ Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam.Może skoro Wiktor jest synem szatana to Lysander może jest aniołem albo synem boga ? a może to wszystko to sen Jess ? chciałabym aby to był sen bo jakoś tak .. no nie wiem nie mogę przetrawić .. tak jakoś to wszystko dzieje się za późno . Wybacz Yumi-chan
    :< Pozdrawiam Haruka Satake dalej licząca na normalny romans :<<

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak słodko, powtarzam po raz nie wiem, który biedny Kentinek, ale przynajmniej Jess wciąż będzie jego najlepszą przyjaciółką. Chociaż może z czasem poczuje do niego coś więcej ;), chociaż wiem, że się na to zbytnio nie zanosi.
    I zgadzam się z zupełnością, że Kastielowi przydałoby się wylać wiadro zimnej wody na głowę. Sama Jessica mogłaby spełnić to jego życzenie, miałaby satysfakcję.
    Mam nadzieję, że uczucia Jess do Lysia nie ulegną zbytniej zmianie i oby Wiktor się nie wtrącał.
    Kolejny boski rozdział, jak ty to robisz, że twój blog tak uzależnia??? Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. Pozdrawiam i weny życzę!

    OdpowiedzUsuń
  5. Sadzę, iż Kentin to przeboleje, ponieważ tyle lat krył w sobie miłość do Jess i teraz kiedy powiedział to na głos, prosto w jej oczy to sądze iż będzie mu lżej na sercu i sobie poradzi. Naprawdę żal mi Kentina ale ich przyjaźń jest bardzo cenna i szkoda by było gdyby to zniszczyli. Mi by było bardzo przykro. I czy druga część byłą z perspektywy KASTIELA, o ile się nie mylę? Jeśli tak to naprawdę fajnie, tylko zastanawia mnie to jakie to ma byc powiązanie? A może nie ma żadnego. :D Ojej Roza, poszła do hotelu po Jess. Coś się będzie działo, sto procent. I Kastiel znowu ma zboczone mysli. Taa z nia by się nie nudził... On się nigdy nie zmieni ale może tym lepej haha :D I w tej całej sytuacji szkoda mi Lysandra. Bo on o niczym nie wie i chyba on to już w pewniej części poszkodowany, bo Lys jest okropnym zazdrośnikiem o Jessice i nie wiem jak to przeboleje...
    Bardzo fajny rozdział i czekam na więcej! Pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Oooo jak słodko ^^ Kastiel oblany zimną wodą to tak słodko by wyglądało ;_;
    Epicki rozdział
    Pozdrawiam i weny~!

    OdpowiedzUsuń
  7. O ja... nie mam pojęcia co napisać, to takie piękne *q* Jak, ja się pytam!? Jak ty to roooobisz? Jak Roza do hotelu idzie po Jess to oczywiście że coś się będzie działo, może zobaczy Jess trzymającą w ramionach zapłakanego Kentina (*v*)? Ken i Jessica są taaaaaaacy słodcy~~ Kocham ich ♥♥♥ Nie no to takie wzruszające jest... Chyba dzisiaj co chwila będę sprawdzać twojego bloga... Dałoby się nie kończyć na takich momentach? (nie..., sama znam odpowiedź) Czekam na więcej ;***
    Elizka~

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny rozdzial, zresztą jak zawsze ;)
    Czekam na kolejny rozdzial
    Pozdrawiam i zycze weny :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jejku... z jednej strony *zasysa płaczliwie powietrze* wiedziałam, że Jessica będzie potrafiła odpowiednio odeprzeć uczucia Kentina i dać mu delikatnie do zrozumienia, że sytuacja się nie zmieni, ale z drugiej jakoś mnie to zniszczyło. Jak nigdy w żadnym opowiadaniu, dziś po prostu coś we mnie pękło i gdy Ken zaczął płakać mi samej zaszkliły się oczy. Nie wiem co powiedzieć *blady uśmiech* jestem naprawdę pod wrażeniem Yumiko, sprawiłaś że zrobiło mi się niewyobrażalnie smutno. Ech... tak skupiłam się na pierwszej części posta, że druga przeleciała mi przed oczami szybciej i beznamiętniej niż lekcje matematyki w klasie :D nie jestem teraz w stanie myśleć o niczym innym. "Nie wierze, nie płacz, Kentin, to nie twoja wina, podziwiam twoją odwagę..." i inne tego typu rzeczy latają mi teraz w głowie. Haha ^^ co za wrażliwa, stara panna ze mnie. Pozdrawiam cię oraz życzę weny ♥...

    OdpowiedzUsuń
  10. Jej nie będą nieść ani ona nie będzie iść sama kiedy przytyje. Ona będzie się turlać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. I to uczucie kiedy zamiast wyślij klikniesz wyloguj. To piszę od nowa -,-"
    No więc między tymi jakby dwoma perspektywami była dużo różnica odczuć :D W pierwszym było słodko, smutno i aż chciało się beczeć :c Mimo wszystko ciesze się, że to wszystko tak się potoczyło :) Kentin to silny chłopak, da radę ♥ Mam nadzieję, że to nie zniszczy ich przyjaźni :c W końcu sytuacja stała się trochę napięta :/
    Co do drugiej części to śmiałam się jak opętana. Opowiadanie z perspektywy Kastiela wyszło ci genialnie i idealnie wpasowuje się w jego charakter ! Tylko trochę martwi mnie to, że ciągle przybywa konkurencji dla Lysandra ....:/
    Weny życzę i napisz szybko next :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Chciałam sie jeszcze zapytać czy mogłabym mój rysunek podesłać ci gdzieć indziej, ponieważ ciągle wyskakuje mi błąd (xd) i nie umiem nic z tym zrobić :( :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, możesz wysłać mi to na facebooka :D
      Proszę: https://www.facebook.com/profile.php?id=100010177326323 ♥

      Usuń
  14. Cieszę się, że Kentin wreszcie zrobił to co zrobił, a Jess nie jest na niego obrażona.
    Rozdział świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Rozdział genialny!!
    O Kentin wreszcie wyznał Jess co czuje ^^ nawet nie wiesz jak się ciszę, że ona mu wybaczyła ten pocałunek i dalej będą przyjaciółmi :3 A tak w ogóle jak czytałam ten moment to się wzruszyłam ;)
    Ja tam bym bardzo chciała, przeczytać reakcje Kastiela, jak by ktoś na niego wylał wiadro zimnej wody XDD
    Przesyłam dużo weny, czekam na kolejny rozdział i pozdrawiam ^-^

    OdpowiedzUsuń
  16. Ah, Kentin wreszcie wyznał Jessice, że ją kocha. Ogromnie się cieszę i tym lepiej, że nasza główna bohaterka się na niego nawet trochę nie obraziła *-^

    Co do samego rozdziału, jest on wprost genialnie napisany, a sama jestem pod wrażeniem. Bardzo dobrze wcieliłaś się w Kastiela i od razu było widać że druga część postu pisana właśnie z jego perspektywy.

    Można powiedzieć, że kocham Twojego bloga! Na prawdę, uzależnia. Czegoś lepiej napisanego jeszcze nie widziałam.

    No dobrze, więc życzę multum weny, mnóstwo pomysłów na ciąg dalszy i miłego dnia, Yumiko!

    ~Kiyomi 'Shiga

    OdpowiedzUsuń
  17. Cześć! Chciałabym Cię poinformować, ze zostałaś nominowana do LBA! *Znów XD*
    http://bardzooryginalnyblog.blogspot.com/p/lba.html

    OdpowiedzUsuń
  18. Zajebistościowe! Ale... GDZIE WIKTORA ZGUBIŁAŚ ? �� Czekam na dalszy ciąg ��

    OdpowiedzUsuń
  19. NIENAWIDZE KENA! WTRĄCA SIĘ W ZWIĄZEK JESS I LYSA :/ oblewajcie mnie hejtem ale i tak nienawidze kentina

    OdpowiedzUsuń